W ostatnim czasie strażacy z OSP Resku nie mogą narzekać na nadmiar wolnego czasu. Oprócz prawdziwych akcji muszą również czynnie uczestniczyć w ćwiczeniach. W środę (11.03) wieczorem, Krzysztof Paluch - komendant OSP Resko zarządził kolejne ćwiczenia ochotników.
Ćwiczenia były podzielone na dwa etapy, wypadek komunikacyjny i pożar. Pierwszy scenariusz był typowy, wypadek komunikacyjny, dwie osoby poszkodowane w pozostające w rozbitym aucie. Podczas tego zdarzenia Krzysztof Paluch - komendant OSP Resku, chciał zwrócić uwagę na czynności z zakresu ratownictwa medycznego. Ochotnicy jeszcze przed przyjazdem karetki powinni oceniać stan pacjenta jego oddech i urazy. Powinni udrożnić drogi oddechowe, stabilizować kręgosłup, zwłaszcza odcinek szyjny kręgosłupa.
W rozbitym aucie przebywały dwie osoby, kierowca i pasażer. Przytomni, pod wpływem zdarzenia z mnogimi obrażeniami ciała. Część strażaków przystąpiła do zabezpieczenia miejsca wypadku, odcięcia akumulatora i stabilizacji auta. Inni w tym czasie ocenili stan poszkodowanych, założyli kołnierze ortopedyczne. Dalszym etapem była bezpieczna ewakuacja poszkodowanych z wykorzystaniem desek ortopedycznych. Podczas działań druhowie prowadzili czynności zgodnie ze schematem Kwalifikowanej Pierwszej Pomocy (KPP). Warto wspomnieć, ze gro członków OSP Resku już taki kurs odbyło.
Drugi etap strażackich manewrów miał miejsce na rozległym terenie, zaczynał się nad brzegiem rzeki Regi w parku miejskim a kończył w okolicach Centrum Kultury. Zadanie ochotników polegało na rozwinięciu linii wężowej od brzegu rzeki Regi, aż do Centrum Kultury. Podobnie jak podczas ostatnich ćwiczeń organizowanych 7 marca, głównym założeniem było praktyczne sprawdzenie możliwości skutecznego dostarczania wody na duże odległości przy zastosowaniu przepompowywania z naturalnego zbiornika.
Komendant OSP Resko Krzysztof Paluch udowodnił tymi ćwiczeniami, że wodę z naturalnego zbiornika można nieprzerwanie przesyłać nawet na kilkaset metrów za pomocą sprzętu który posiadają ochotnicy. Jak nas poinformował, jeżeli na miejsce pożaru w międzyczasie dojechałyby kolejne okoliczne jednostki PSP i OSP ten dystans można zwiększyć wielokrotnie. Czyli przy założeniu, że w hydrantach zabraknie wody my możemy to wodę nadal podawać i skutecznie wykorzystywać do celów gaśniczych - powiedział Krzysztof Paluch.
Poniżej prezentujemy fotorelację z ćwiczeń strażaków.
Pozostałe zdjęcia:
https://www.resko24.pl/aktualnie/525-wypadek-a-pozniej-pozar-to-scenariusz-kolejnych-cwiczen-strazakow.html#sigProId0de2e822d4
Resko24.pl
