Dzisiaj (16.08) po godz. 13 kierująca samochodem osobowym wjechała w tył lawety. Autem podróżowały dwie kobiety z dwójką dzieci.
Wcześniej laweta została wezwana do osobowego Rover-a, kierujący tym autem miał problemy, aby wyjechać z leśnej drogi. W pewnym momencie, z niewiadomych jak dotąd przyczyn, kierująca osobowym Fordem z impetem uderzyła w tył stojącej na drodze lawety.
Uderzenie było na tyle silne, że w samochodzie uruchomiły się poduszki. Do zdarzenia doszło pomiędzy miejscowościami Prusim i Starogard, na na odcinku DW nr 152.
Autem podróżowały dwie kobiety z dwójką dzieci - dzieci z matką trafiły do szpitala w Gryficach. Jak wynika ze wstępnych ustaleń, ich obrażenia były niegroźne.
W czwartek 15 sierpnia, po godz. 17 doszło do pożaru ścierniska. Paliło się na polu przylegającym do ul. Sucharskiego w Resku.
Pożar gasiły zastępy strazy pożarnej z JRG Łobez i OSP Resko. Około godz. 18 akcja gaśnicza została zakończona.
W zdarzeniu nikt nie ucierpiał, przyczyna pożaru nie jest znana.
Dziś na Rynku Miejskim w Resku, ponownie udało się przywrócić dawny klimat Jarmarku św. Bartłomieja - to już jego czwarta edycja.
Nawet dzisiejsza pogoda dopisała organizatorom. Uczestnicy jarmarku mogli spędzić miłe chwile w kawiarence, zakupić pyszne, domowe ciasto oraz samodzielnie przyrządzić sobie smakowitą pizze. Nie zabrakło stoisk wypełnionych domowymi specjałami, wystawcy zaproponowali szeroki asortyment, produktów, każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Można było zaopatrzyć się w produkty pszczelarskie, ale również w smaczne i zdrowe warzywa.
Tradycyjnie ze swoim, bardzo ciekawym, stoiskiem zaprezentowała się grupa rekonstrukcyjna „Militarni” z Reska. Można było tam obejrzeć sprzęt wojskowy, kolekcjonerski oraz zjeść coś smacznego. W tym roku swoją obecność zaakcentowali również druhowie z OSP Resko. Ochotnicy prezentowali swoje wozy bojowe, sprzęt ratowniczo - gaśniczy oraz zasady udzielania pierwszej pomocy.
Nad całością czuwał prowadzący p. Marcin Tylutki, od lat współpracujący z naszym stowarzyszeniem.
Punktem kulminacyjnym jarmarku było ogłoszenie wyników konkursów. Pani Anna Szymańska, szefowa stowarzyszenia "Nasza Pasja" (organizatora jarmarku), wręczyła nagrody laureatom konkursów.
Jedno dziecko, jedno drzewo – to hasło akcji która właśnie ruszyła w Nadleśnictwie Resko. Akcja nawiązuje do dawnej polskiej tradycji, zgodnie z którą zaraz po narodzinach dziecka jego rodzice sadzili drzewa, by potem móc przyglądać się i podziwiać, jak rośnie ono wraz z dzieckiem. Akcja sadzenia pamiątkowych drzew odbędzie się na terenie Nadleśnictwa Resko oraz Gmin: Resko, Płoty i Radowo Małe.
We wtorek, 13 sierpnia br. w siedzibie Nadleśnictwa Resko, Dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Szczecinie Pan Andrzej Szelążek podpisał z włodarzami Gmin: Resko, Płoty i Radowo Małe listy intencyjne dotyczące współpracy w zakresie współorganizowania akcji „Jedno dziecko – jedno drzewo”.
Główne założenia akcji:
- upamiętnienie ważnych wydarzeń w historii Polski i Lasów Państwowych, w tym jubileuszu 95-lecia istnienia PGL LP – znakiem pamięci będą drzewa, sadzone przez rodziców z terenu Gminy Resko, Płoty i Radowo Małe, którym urodziło się dziecko w terminie od stycznia do końca sierpnia br.,
- posadzenie drzew przekazanych przez leśników na terenach należących do samorządów.
Od dziś zapraszamy wszystkich rodziców z terenu Gminy Resko, Płoty i Radowo Małe, którym w 2019 roku urodziło się dziecko, do posadzenia pamiątkowego drzewa podpisanego imieniem i datą urodzenia dziecka. Zgłoszenia należy dokonać osobiście w miejscowym urzędzie gminy do dnia 30 sierpnia br.
Dzięki mieszkańcowi Łabunia Wielkiego udało się uratować młodego bociana. Bociek pozostał sam w gnieździe, od kilku dni nie jadł ani nie pił.
Losem bociana zainteresował się pan Michał Andrusieczko, mieszkaniec Łabunia Wielkiego. Właśnie na dachu jego posesji gniazdują bociany, w tym roku bociania rodzinka wychowała dwa młode. Kilka dni temu dorosłe bociany z jednym młodym odleciały, w gnieździe pozostał osamotniony młody bocian. Jak podkreśla pan Michał, przez kilka dni tego bociana nikt nie karmił, pojawiło się ryzyko, że bocian nie przeżyje. W pomoc bocianowi udało się zaangażować druhów z OSP Resko. Około godz. 19 przy pomocy wysięgnika podjęto próbę ściągnięcia bociana z gniazda. Bocian widząc całe zamieszanie, przestraszył się i sfrunął z gniazda. Po chwili udało się go jednak bez problemu złapać, ptak był wyraźnie osłabiony.
Jak nas poinformowała Karina Mazur, współpracownik gminy Resko w zakresie odławiania zwierząt, ptak był bardzo głodny. Po przywiezieniu przez strażaków, zdążył już zjeść sporą porcję zwierzęcych serduszek. Po obfitej kolacji wyraźnie ożywił się. Ptak jest już praktycznie dorosły, jest szansa, że będzie mógł odlecieć o własnych siłach. Jeżeli tak się nie stanie, zostanie przetransportowany do "Dzikiej Ostoi" w Szczecinie.
Pobieranie materiału z archiwum portalu... Czytaj cały artykuł ↗