- Nie chce być osobą anonimową, mieszkam na tym słynnym ostatnio osiedlu Dąbrowszczaków. Chciałam powiedzieć, że to wszystko jest nieprawda co te panie mówią (...). Takie słowa usłyszeliśmy w rozmowie telefonicznej z mieszkanką osiedla przy ul. Dąbrowszczaków, która postanowiła zadzwonić do naszej redakcji.
Telefon mieszkanki ul. Dąbrowszczaków odnosił się do naszej wcześniejszej publikacji: Wieczorne schadzki zakłócają spokój. Mieszkańcy ul. Dąbrowszczaków proszą o pomoc!
- Nazywam się Wanda Okrzyńska, mam 72 lata i nie chcę być anonimowa. Chciałam powiedzieć, że to wszystko jest nieprawda co te panie mówią. Te panie które się wypowiadały wcześniej to jest grupka 4-5 osób którym wszystko przeszkadza. Naprawdę niech mi pan wierzy, dzieci są uprzejme i grzeczne, mówią dzień dobry. A to, że się cieszą, że się bawią, że jeżdżą rowerkiem wkoło bloku, komu to przeszkadza? Tak wygląda dzieciństwo. To dobrze, że jeżdżą tutaj a nie na jezdni która jest bardzo ruchliwa. Dlatego o tym mówię, bo wstyd mi jest się przyznać, że mieszkam na ul. Dąbrowszczaków. Córka do mnie dzwoni i mówi co tam się u Was dzieje ? Wstyd się przyznać, że ty mieszkasz na osiedlu Dąbrowszczaków - mówi rozgoryczona pani Wanda.
- Mieszkam na tym osiedlu 44 lata, zawsze tak było, że dzieci były gnębione tylko nie w takim rozmiarze jak teraz. Są takie osoby które nienawidzą dzieci, potrafią je wyzwać od różnych. Ja byłam przerażona jak potrafią wyzywać te dzieci ! Proszę w to nie wierzyć, co te osoby opowiadały. Osobiście widząc jak dzieci grają w piłkę, takie maluchy z przedszkola, pomyślałam, żeby im zorganizować takie małe boisko. Zbierałam podpisy razem z dziećmi, rozmawiałam z burmistrzem, radnym powiatowym p. Gradusem. Miałam już wszystko załatwione, ale właśnie ta grupka osób zaczęła protestować, kierowano wobec mnie różne wyzwiska. Po protestach kilku osób niestety nie udało się zorganizować boiska dla dzieci, wszyscy się wycofali - opowiada pani Wanda.
- Kto biega po dachach, ja mówię, że chyba "pokemony" biegają po dachach. Powiedziałam tym paniom, że jak się coś mówi to powinno się przedstawić z imienia i nazwiska. Czytałam komentarze pod artykułem, ludzie którzy się tam wypowiedzieli właśnie bardzo dobrze to opisali, ja również tak myślę. Tak wygląda dzieciństwo, to jest plac zabaw. Dla tych dzieci nie ma innych miejsc w których mogą się wspólnie bawić. Na naszym osiedlu to psy mają większe prawa niż dzieci. Niech się bawią, to ich dzieciństwo - powiedziała pani Wanda Okrzyńska, mieszkanka osiedla przy ul. Dąbrowszczaków w Resku.
Artykuł wzbudził bardzo duże zainteresowanie. Pojawiło się dużo komentarzy Czytelników, większość z nich nawiązywała jednak do opinii pani Wandy. Poznaliśmy dwie wersje tej samej osiedlowej historii. Jak jest naprawdę to doskonale wiedzą sami mieszkańcy. W naszej ocenie to chyba najlepszy moment na "zakopanie wojennych toporów" i przyjęcie wspólnego stanowiska z korzyścią dla wszystkich. Dzieci chcą się bawić, bo to jest odwieczne prawo dzieciństwa. Dobrze, że aktywnie na podwórku, niż biernie przed klawiaturą domowego komputera.
Resko24.pl





![Długo wyczekiwana siłownia w Resku w końcu otwiera drzwi! [CENNIK, GODZINY]](/media/djmediatools/cache/images/2026/mcal_otwarcie/653x320-crop-90-mcal_resko_2026_036.jpg)
















Komentarze
W sprawie jest chyba małe niezrozumienie.